Wczoraj po południu dostałam telefon z pilną prośbą o pomoc małej Mrusi. Dziewczynka miała zostać poddana eutanazji, przez postawioną jej diagnozę 🥺
Mała ma to samo dziadostwo z czym mierzył się Niuniu ale na szczęście nie w formie neuro a mokrej.
Maleńki brzuszek cały napompowanym płynem.
Zgodziłam się jej pomóc, nie umiałam nie spróbować.
Przejęłam opiekę nad małą i zawiozłam ją prosto na szpital do Pani doktor .
Dostała potrzebne leki i kroplówkę, była już tak odwodniona, że nie dało się jej pobrać krwi.
Badania spróbujemy zrobić jutro i zobaczyć co tam się jeszcze kryje w tym małym koteczku.
Zamówiłam dwie ampułki leku, zapłacę za nie z pieniędzy które przyjdą mi z bazarku ( 1300 zł za dwie )
Mrusia jest maleńka wiec leczenie nie będzie tak strasznie drogie jak u Niunia, nie będzie to na pewno nawet połowa.
Kasa z bazarku miała pójść na porządne zaopatrzenie pustej szafki z jedzeniem, ale 🤷♀️
Może ktoś chciałby mi pomóc i zamówić coś kociakom do jedzenia ?
Na dniach trafią do mnie kolejne podrostki a nasza szafka jak była pusta tak pusta pozostanie
Zbiórki nie będę robić, bo wiele nerwów straciłam na weryfikacji zgłoszonej złośliwie zbiórki Niunia, którą ostatecznie odblokowałam 🙂

