W maju tego roku dostałam zgłoszenie o kocurze w złym stanie szwędającym się pod starostwem w Stalowej Woli.
Byłam tam wtedy przejazdem, ale nie udało się go złapać bo wykazał sporą niechęć do mnie i Marty, odbijając swoje uzębienie na naszych rękach.
Później dziada już nigdy nie widziałam aż do wczoraj.
Dzieciaki zgłosiły znajomej zakrwawionego kota .
Jadąc już czułam, że to właśnie o tego ” miłego ” kawalera chodzi 😅
iii udało się 🥰dzięki pomocy Julita, kocur został złapany.
Kocuro wylądował w Przychodnia Weterynaryjna Anvet Beata Pawliszyn gdzie zostanie doprowadzony do ładu i składu.
Straci jajka, pozbędzie się świerzbowca, przeleczy swój przechodzony koci katar i odrobaczony wróci na wolność .
Uraz oka jest bardzo stary i oczko takie już pozostanie.
Dostanie też swoją karmicielkę, która będzie dbała o jego pełny brzuchol <3



