Mrucząca Kraina

22 listopada 2022

Czy wy też mieliście ostatnio tak ciężki i skomplikowany czas jak ja ?
🥹
U mnie była istna drama i tor przeszkód na każdym froncie….

Opowiem wam powoli co było w mojej kociej części życia .

Znalezione takie trzy misie na terenie stalowej Woli, matki brak …
Dwie Panie, które ponad dobę szukają dla nich pomocy.

Wszędzie niedziwiąca nikogo odmowa, bądź propozycja dla czterotygodniowych maluchów budki styropianowej 🙈

Miałam nie brać, wydać najpierw te co mam, ogarnąć dla nich jedzenie, zapłacić zaległości ….
Ale jak mam kurcze odmówić takim mikro dzieciakom ?

One ledwo oczy dwa tygodnie wcześniej otworzyły a już mają tam umrzeć ?
Mają nie mieć szansy ?

Dobra, wezmę.

Na jedną noc jadą do Natalki i Filipa bo ja sama z dzieckiem …. środek nocy, zmęczenie sięga zenitu, nie ogarnę ich dziś.

Rano do Pani doktor. Umiera pierwszy maluch z objawami zalanych płuc po zachłyśnięciu.

Zabieram do siebie dwa maluchy.
Bury ok, szylkretka zaropiała dostaje antybiotyk.

Mijają dwa dni. Burasek rano je a o 12 ma już załamanie .
Wszystko wskazuje na fip, dostaje GS, którego chociaż odrobinę staram się mieć zawsze w domu ale chyba jest za późno … mały umiera u Pani doktor .

Podleczona szylkretka ma się dużo lepiej. Zostają jej zrobione badania, wyłapujemy stan w odpowiednim momencie i ….
i kolejny tydzień jest bawiącym się okazem zdrowia a potem przez pięć dni walczy o życie umierając na moich rękach .

Wiecie, to są momenty z którymi ja mimo, że jestem obeznana, nie umiem sobie poradzić.

Taki ogrom dramatu.
Dramat kobiet, które starały się znaleźć opiekę dla maluchów.
Dramat Natalii, która rudzielca w złym stanie wiozła do gabinetu.
Dramat kociaków, które mimo włożonych wysiłków umarły ….
i dramat o którym wiecznie zapominam napisać, ale ….
Dramat mój .

Mimo, że widziałam wiele, miałam w domu wiele kotów po wypadkach, wiele kotów chorych …. ta mała, zabiła część mnie.
Ona walczyła tyle czasu, że ja każdego dnia sądziłam, że już nie dała rady a ona żyła.

Niestety, tak małe ciałko i tak potężny przeciwnik ….. młoda umarła mi na rękach 😔

Jako osoba, która pomagam kociakom na dużą skalę powinnam być „przyzwyczajona”, że nie zawsze się uda ….

jednak nie jestem, ich śmierć rozwaliła mnie psychicznie … bo tego dramatu można było uniknąć kastrując ich matkę ….
Nie ważne czy była kotką dziką czy właścicielską
Można było tego uniknąć, kastrując kocury ….

Te dzieciaki nie musiały cierpieć najpierw głodu i chłodu a później nie musiały łapać nam serc odchodząc na rękach .

Źródło: